Kiedy już wybiła punkt 19, podłoga lśniła czystością, a moje myśli były skierowane ku domowym pieleszom. W momencie, kiedy zamykałam drzwi, zobaczyłam stojącego w strugach deszczu chłopaka. Ręce miał złożone jak do modlitwy i prosił, żeby mu koniecznie otworzyć. Nie miał co prawda w ręce recepty, ale widać było, że jest w potrzebie. Krzyknęłam do koleżanki przy okienku, żeby nie wyłączała komputera. Otworzyłam młodzieńcowi. Wtoczył się powoli razem z rowerem do środka pozostawiając po sobie kałużę niemal jak Morze Czerwone. Otrzepał się z wody i zapytał: „Przepraszam, czy nie wie Pani jak dojechać do ulicy Roentegena, tego od zdjęć RTG?”.

Jestem farmaceutką i studentką dziennikarstwa. Mój prywatny świat to moja córka i dom z ogrodem. W wolnych chwilach odkrywam na nowo stare receptury tak apteczne, jak i kuchenne, a formą relaksu są dla mnie sport, muzyka i książki. Wierzę, że dobrze w życiu wychodzi nam to, co robimy z sercem.