Blog Z Apteki pod Liściem Szerokim

RSS

To pani!

To pani!- rzekł z wyrzutem.
Młody mężczyzna patrzył mi prosto w oczy. Ja natomiast usilnie próbowałam sobie przypomnieć wszystkie grzechy przeszłości. Wiedziałam na pewno, że się nie znamy. On nadal uparcie i odważnie spoglądał marszcząc przy tym brwi w dość zabawny sposób. Ludzie stojący w kolejce za nim zaczęli uważniej przysłuchiwać się konwersacji. Ja dla rozładowania atmosfery nieśmiało się uśmiechnęłam. Pomogło. Spojrzenie mężczyzny jakby złagodniało. Nadal jednak tak dziwnie patrzył. W końcu przemówił:
Poproszę pięć igieł do zastrzyków domięśniowych, tylko tym razem 0,6 a nie 0,8 jak ostatnio.

Wtedy sobie przypomniałam. Faktycznie pacjent poprosił o igły do zastrzyków domięśniowych, ale nie umiał określić, czy podawany lek będzie roztworem wodnym czy olejowym i tak na wszelki wypadek podałam igły nieco grubsze.

Jak powiadają starsi ludzie: „Każdy dobry uczynek będzie ukarany”, to się doczekałam wdzięczności.
Na koniec pan dodał: ile razy mnie zaboli pośladek po zastrzyku, to myślę o pani. Nie patrzył wtedy już tak groźnie, ale nawet się nie uśmiechnął.

Komentarze (1)

  1. Ciociu Kalino,
    Bardzo lubię czytać twoje opowiadania, ponieważ pozwalają oderwać mi się od codzienności- ciągłego natłoku nauki, egzaminów i tego, że coś muszę. Odnajduje w nich prawdziwe ludzkie historię i zaskakujące sytuacje mogące spotkać każdego z nas.

Zostaw komentarz

Zarejestruj się